piątek, 23 grudnia 2011

Koniec projektu

  Jak głosi tytuł posta - to już finisz. Zamieszczam ciekawsze teksty z blogów teraz, ponieważ byłam chora przez większą część tygodnia i nie byłam w stanie poświęcić temu czas.
  Co z tym klimatem świąt? Gdzie się skrył? Czy pierwsze opady prawdziwego śniegu zmienią coś?

 "Tia... Co raz bliżej święta, szaleństwo zakupowe... A gdzie tam! Jedna wielka kicha! :P 0 zakupów (wszystko zamówione przez Allegro i inne takie) i totalny brak jakiejkolwiek atmosfery! Co to jest ja się pytam!? I gdzie jest ten śnieg, no? W domu no to jeszcze rozumiem, że rodzice zabiegani, to i na atmosferę nie zwracają uwagi, ale w szkole?"  ~pisze Kinga

Wyraźnie czuć to zbulwersowanie. ;)

"Dzisiaj była kartkówka z matematyki i praca klasowa z biologii, o której dowiedziałam się dopiero przed lekcją i nawet nie zdążyłam przeczytać jednego tematu (była przerwa 5 minutowa). Tak więc na pewno dostanę ocenę niższą niż 4. Martwi mnie to, tym bardziej że ta ocena jest wagi 4. :(  Oprócz tego były jeszcze inne lekcje. Na angielskim pani oddała pracę klasową. Dostałam 5+. (pół punkta do szóstki :(  ) . Już niedługo święta, a na dworze ciągle nie ma śniegu. Czuję się jakby wciąż był listopad. Na dworze jest szaro i gdyby nie lampki porozwieszane na drzewach i świąteczne piosenki, nie czułabym świątecznego nastroju. Dzisiaj na angielskim śpiewaliśmy Last Christmas." ~pisze Agata

Od Karoliny dostaliśmy ważne ostrzeżenie:

"STRZEŻCIE SIĘ GAŚNIC W EKOSIE!!!!
NIE STÓJCIE OBOK NICH BO ONE SIĘ MSZCZĄ NA NAS NA MŁODYCH GIMNAZJALISTACH!!
A TAK PO ZA TYM UWAŻAJCIE BO TO TROCHĘ BOLI JAK GAŚNICA SPADNIE NA TWOJĄ GŁOWĘ... WIEM COŚ O TYM.... :D"  ~pisze Karolina

I zwieńczamy to drobnym info - co u Marty eM:

"Zostały 3 dni do ostatniej lekcji w tym roku ,ale dla mnie dzisiejsze lekcje były ostatnimi w roku 2011.Bo już jutro o 4.00 w nocy wyjeżdżam na święta i sylwestra.


Dzisiaj mieliśmy sprawdzian z angielskiego oraz pani oddawała prace klasową z geografii .Oj nie, nie chwalę sie oceną xd
w sumie dużo sie nie wydarzyło na lekcjach na Informatyce dokańczaliśmy naszą prezentacje i było miło.
I to tyle ,fajnie się prowadziło bloga, nawet wtedy gdy jest to praca na informatykę (nie miałam o tym wspominać).
;)"  ~pisze Marta

 Wesołych Świąt!!! :)

wtorek, 13 grudnia 2011

Haha! Jest postęp.

  Klasa się przyłożyła i parę słów dołożyła. Wreszcie będę mogła w pewnym stopniu zrezygnować z mojego "zapychacza słownego" na rzecz zapożyczanych treści od innych.
  Niech żyje ctrl + c oraz ctrl + v!
  No dobra. Już się uspokajam i robię, co robić powinnam.

"Dzisiaj jest sobota, wieczór, siedzę przy komputerze myśląc o tym, że w poniedziałek znowu będzie trzeba iść do szkoły...:(
   Ale cóż, jak trzeba to trzeba, najbardziej przeraża mnie wizja porannego wstawania, a zwłaszcza, że muszę się stawić na próbie o siódmej trzydzieści.
   Otóż cala nasz klasa zdecydowała się, pojechać do przedszkola w Kobylnicy, w najblizszy piątek i odegrać przedstawienie pt. ,,Dary Nowego Roku''.
Mi została przydzielona rola Jesieni, nie mówię zbyt dużo, ponieważ tylko mam tylko do nauczenia się cztery linijki tekstu. Zresztą wszyscy inni mówią nie wiele więcej. Największy i najważniejszy tekst został przydzielony Karolinie, z tego względu, że ona najlepjej potrafi odnaleźć się w różnych sytuacjach i doskonale improwizować, z nią nie zginiemy :)
   "Reżyserem" przedstawienia jest przewodnicząca klasy, Julia, która w porozumieniu z Karoliną opracowała i wybrała scenariusz. Próby mamy zapowiedziane rano, w poniedzialek, środę i piątek, na siódmą trzydzieści, z tąd moje zmartwienie...
    Ale, gdy pomyślę o tych roześmianych twarzach przedszkolaków oglądających nas, od razu się uśmiecham i myślę, że warto się przez te trzy dni poświęcić :)"   ~pisze Kasia


  Gdy to przeczytałam, to aż zrobiło mi się milej. Czy wy też uważacie, że pomimo nieidealnej ortografii koleżanka Katarzyna ma to coś, jeśli chodzi o pisanie bloga?
  Kontynuując. W wykursywowanym* fragmencie autorka wspomina o przedstawieniu dla przedszkola oraz próbach. Jak się zaraz okaże, coś się nie zgadaliśmy, bo...



"Fail start
Tak można nazwać pierwszą próbę. A raczej jej brak. Kasia, Aga , Mikołaj,Kajtek,Jan i ja się obudziliśmy.
A reszta? W domu jeszcze spali. Przedstawienie w piątek, a my nic nie wiemy. Oby reszta była lepsza."
~pisze Bartek


  No cóż. Nie wyszło, ale nasza pani wychowawczyni podsumowała to tak: "Napotkaliście przeciwności, ale to nie pierwsze, nie ostatnie. Mam nadzieję, że jedna niezgodność nie zniszczy waszego zapału."**
  Tym razem Agata wyraża swoją opinię na temat poniedziałku:


"Dzień dobry wszystkim. Dosyć rzadko na tego bloga wchodzę, ale nie będę przez resztę wpisu się tłumaczyć. Dzisiaj (poniedziałek), wstałam o 7.00 i tak ogólnie to się nie wyspałam. Wczoraj zasnęłam o 24.00 i jestem teraz zmęczona. Jak wrócę do domu  ze szkoły to się rzucę na łóżko i będę spała. Nie no żart, chociaż chciałabym. Mam jeszcze do zrobienia opis na polski na 2 strony. Oprócz tego pouczę się chyba trochę z angielskiego bo mam prace klasową w przyszłym tygodniu. Dokończę ten wpis później bo się kończy lekcja. Do zobaczenia za kilka godzin mam nadzieję." ~pisze Agata




  Na dzisiaj to koniec. Post Agaty oddaje rzeczywistość nie tylko poniedziałkową, ale wtorkową, środową, czwartkową i też trochę piątkową.


Ciąg dalszy nastąpi!

_______________________________
* Tak wiem, nie ma takiego słowa.
** Oddałam myśl pani wychowawczyni
własnymi słowami pomimo cudzysłowu.

czwartek, 8 grudnia 2011

Kino, niemiecki, biologia...

 Nasze blogi jak na razie nie wykazują nadmiernej aktywności, tak więc postanowiłam dodać coś od siebie. Może sytuacja wymaga, żeby ktoś się przełamał, czy coś? Chociaż powątpiewam w tę opcję...
 We wtorek mieliśmy drobne zawirowania, bo całą klasą (z wyjątkiem biednej Karoliny) jechaliśmy popołudniu do kina.

"Ale czad!!!!! 
Jutro jedziemy do kina.
A najlepsze jet to, że dostajemy czas wolny w Starym Browarze." ~pisze Mikołaj

  Zostawiliśmy ciężkie torby i plecaki w holu szkoły i wyjątkowo, bez stania w korkach, dotarliśmy do Poznania. Jak wspomina Mikołaj - czas wolny był. Większość poszła do Empiku (do tej pory zastanawiam się, dlaczego wszyscy chcieli tam wejść, chociaż chyba nikt nic nie kupił...), do KFC, do Almy... Po zakupach, obładowani pochowanym tu i ówdzie jedzeniem, w końcu zajęliśmy miejsca w sali kinowej. "Kot Rabina" nie należy do przewidywalnych filmów. Pogmatwany, klimatyczny i momentami uroczy - to jest pewne. Największym minusem według całej klasy był koniec... a właściwie jego brak. Nie działo się nic, co by wskazywało zakończenie seansu. Dopiero napisy i światła nas trochę "obudziły".
 
  Jednak wróćmy do lekcji, książek, nauki itd. Już prawie koniec tygodnia - będzie można odespać! Wiem, co mówię - wczoraj na angielskim, dzisiaj na technice - ghost cow,  party hard zombie... Zmęczona jestem i moja klasa to potwierdza. Albo po prostu ukazuję swoją drugą twarz.

  Z ciekawszych w tym tygodniu: szykują się poprawki z bioli, może i z niemca. Życzymy powodzenia! Jest także komunikat - na blogu Karoliny (patrz: "Kto jest po drugiej stronie?") zamieszczane są informacje co do prac domowych. Warto zajrzeć.

  ...a ponieważ mamy jutro najbardziej wdzięczny dzień tygodnia*, pozwolę sobie zanucić znaną, niekoniecznie dobrą piosenkę: IT'S FRIDAY, FRIDAY, FRIDAY! WE-WE-WE SO EXCITED!...


________________________________
* Czy piątek może nosić miano
"najbardziej wdzięcznego dnia tygodnia"?

wtorek, 6 grudnia 2011

Słowo wstępu - lekko spóźnione

 Cześć, cześć, cześć!

 Zobaczymy, co ciekawego może wyniknąć z naszej realizacji trochę pospolitego tematu, jakim jest "blog klasowy". Wszyscy z ociąganiem wzięli się do pracy i pozakładali własne dzienniki, a tutaj zamieszczone zostaną ciekawsze fragmenty. Zapraszamy do zakładki "Kto jest po drugiej stronie?" - tam znajdują się linki do przemyśleń całej klasy

Enjoy!